- Kategorie bloga:
- 110-150.3
- 150km.1
- 30-50km.6
- 50-80km.14
- 80-110km.1
- do 30km.4
- dojazdy.0
- JMTB.3
- niekilometrowo.2
- relaks.19
- wycieczki.10
- zima.2
To mial byc...
Niedziela, 13 października 2013 | dodano:13.10.2013
- Sprzęt: Northtec Cayon 29
- Aktywność: Jazda na rowerze
...ostatni raz w tym roku. Skoro pogoda taka a nie inna czyli swietna to chcialem i musialem isc mimo, ze mi nie wolno.
Dwa miesiace bez wsiadania na siodelko, wiec formy brak mial byc. Okazalo sie, ze zle z tym nie bylo...na dzien dobry pod gorke kawalek ale za to najstromiej jak sie dalo, zeby sprawdzic czy w ogole moge, bez problemu wiec banan na mordzie najwiekszy od niepamietnych czasow.
(Miekinia i Paryz)
To miala byc trasa...miala...
Zjazd z Gory Piasku do Szczakowej postanowilem pokrecic, sprawdzic czy moge sie polozyc na kierownicy i jeszcze dokrecic. Wsio OK, prawie 70kmh. Kolejny banan na mordzie. Wizyta w biedronce po mineralna i jedziemy dalej. Zakret 90 stopni i jeb, pssssssssst i w oponie pusto! WTF?!
Puscil wentyl?! Zero w oponie 700x28C bylo w moze 3 sekundy...Pierwsza mysl to, ze 500 metrow wczesniej mialem prawie 70 kmh...
Sciagnieta opona, ogledziny, w oponie nic!
WTF?!
Ogladamy detke, obrecz i oczom naszym ukazuje sie rozerwana opaska na obreczy!
Trzy razy klejenie az w koncu zadzialalo. Postanowienie, ze dalej nie jedziemy, poza okrazeniem miasta. Wjezdzamy na koparki na chwile aby zjesc (w koncu o tej godzinie mielismy juz byc w malowniczych terenach pod Krakowem) i odzywa sie telefon, trzeba ratowac pompka miedzy Wilkoszynem a Dobra, mamy niedaleko to jedziemy.
Dojezdzamy do konca asfaltu i chcemy czekac a tam co...nowy, asfaltowy dywan na drodze polnej! Wiec smigamy dalej. Spotykamy pechowca, dajemy pompke...cisnie az sie czerwony robi i nic...sciagamy opone i ups, wyrwalo wentyl.
Nie chce nam sie wracac wiec postanawiamy jechac terenem na szosowych gumach, w koncu daleko nie ma...i dalo sie przejechac...z trzech osob jeden sobie jajka obil (nie zal go bu juz syna zrobil hehehe) ....
Objechalismy w drodze na rynek ulice Szpitalna czyli chyba najstromszy asfalt w miescie. Chwila na rynkku i kierunek Czeski Sen na Czeskie piwo
;-)
Dwa miesiace bez wsiadania na siodelko, wiec formy brak mial byc. Okazalo sie, ze zle z tym nie bylo...na dzien dobry pod gorke kawalek ale za to najstromiej jak sie dalo, zeby sprawdzic czy w ogole moge, bez problemu wiec banan na mordzie najwiekszy od niepamietnych czasow.
(Miekinia i Paryz)
To miala byc trasa...miala...
Zjazd z Gory Piasku do Szczakowej postanowilem pokrecic, sprawdzic czy moge sie polozyc na kierownicy i jeszcze dokrecic. Wsio OK, prawie 70kmh. Kolejny banan na mordzie. Wizyta w biedronce po mineralna i jedziemy dalej. Zakret 90 stopni i jeb, pssssssssst i w oponie pusto! WTF?!
Puscil wentyl?! Zero w oponie 700x28C bylo w moze 3 sekundy...Pierwsza mysl to, ze 500 metrow wczesniej mialem prawie 70 kmh...
Sciagnieta opona, ogledziny, w oponie nic!
WTF?!
Ogladamy detke, obrecz i oczom naszym ukazuje sie rozerwana opaska na obreczy!
Trzy razy klejenie az w koncu zadzialalo. Postanowienie, ze dalej nie jedziemy, poza okrazeniem miasta. Wjezdzamy na koparki na chwile aby zjesc (w koncu o tej godzinie mielismy juz byc w malowniczych terenach pod Krakowem) i odzywa sie telefon, trzeba ratowac pompka miedzy Wilkoszynem a Dobra, mamy niedaleko to jedziemy.
Dojezdzamy do konca asfaltu i chcemy czekac a tam co...nowy, asfaltowy dywan na drodze polnej! Wiec smigamy dalej. Spotykamy pechowca, dajemy pompke...cisnie az sie czerwony robi i nic...sciagamy opone i ups, wyrwalo wentyl.
Nie chce nam sie wracac wiec postanawiamy jechac terenem na szosowych gumach, w koncu daleko nie ma...i dalo sie przejechac...z trzech osob jeden sobie jajka obil (nie zal go bu juz syna zrobil hehehe) ....
Objechalismy w drodze na rynek ulice Szpitalna czyli chyba najstromszy asfalt w miescie. Chwila na rynkku i kierunek Czeski Sen na Czeskie piwo
;-)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!



