- Kategorie bloga:
- 110-150.3
- 150km.1
- 30-50km.6
- 50-80km.14
- 80-110km.1
- do 30km.4
- dojazdy.0
- JMTB.3
- niekilometrowo.2
- relaks.19
- wycieczki.10
- zima.2
Wpisy archiwalne w miesiącu
Grudzień, 2013
| Dystans całkowity: | 8.00 km (w terenie 8.00 km; 100.00%) |
| Czas w ruchu: | b.d. |
| Średnia prędkość: | b.d. |
| Liczba aktywności: | 1 |
| Średnio na aktywność: | 8.00 km |
| Więcej statystyk | |
Nocne, zimowe podejscie na Skrzyczne
Piątek, 13 grudnia 2013 | dodano:15.12.2013
- DST: 8.00km
- Teren: 8.00km
- Temp.: 3.0°C
- Aktywność: Jazda na rowerze
Spontan na nocne fotografowanie bo przeciez inwersja czekac nie bedzie :D
Ja, Kris i Van pojechalismy z Jaworzna, dwie osoby z Bielska i spotkanie pod wyciagiem.
Po 21 zaczelismy wychodzic, ja jak zwykle na koncu, plecy nie pozwalaly mi zapomniec, ze powinienem lezec :D
W 1/4 chcialem juz od Krisa brac klucze od auta i sie wrocic. No ale meskiego ego dalo o sobie znac "ja nie dam rady?! Chocbym mial sie sesrac to wyjde". I tak z 4 czy 5 przerwami wyszedlem, w 2,5h, czyli w czasie letnik szlakami.
No ale my na "skruntem" pod wyciagiem i bylo pierunsko stromo :D
Wszelkie meki zostaly wynagrodzone na szczycie i pieknymi widokami.

Chatka przed polowa podejscia

Chatka przed polowa podejscia, prawie jak dzien a zdjecie po 22

Nowa kolejka w okolicac polowy

Nowa kolejka w okolicac polowy

Coraz blizej...

Widoki juz boskie. Jest i ona, nasza ELEKTROWNIA! :D

Juz prawie, juz prawie...

O! Jest gdzies snieg! O ku...a! to Babia i Tatry ;-)

Slask

Ciut blizej

Hrobacza Laka a za nia chyba Elektrownia Siersza


Ekipa. Nie, nie stoje na bacznosc przez kilkanascie sekund, bylem oparty o barierke a wyszlo jak wyszlo :P



Niebo bylo piekne i gwiazdziste, prawie pelnia na dodatek

Zmiana miejscowki na wlasciwy szczyt Skrzyczne



Pradziad w Czechach 137km :D To nizej to Rownica

EJ3 i to co wystawalo ponad chmury

Tatry, tylko 100km od nas

Gora Zar

Hrobacza Laka a w tle nie wiem co, Krakow chyba nie choc nie mowie nie ;-)
Zejscie juz po nartostradzie...pozniej znow na skroty. Final taki, ze skrecone obie kostki i obite kolano...ale nie ma tego zlego coby na dobre nie wyszlo :D Zapomnialem o napierdalajacych plecach :D
W drodze powrotnej prawie kontrola policji...chyba sie vana z browarem i kanapkami przestraszyli i uciekli. Od Pszczyny jazda za najebanym kims prowadzacym Octavie...zatrzymali go dzieki nam dopiero na wyjezdzie z Tychow...
Do nastepnej inwersji!
PS
Foty robil Kris (moj aparat zostal w domu bo rozladowany a nie bylo kiedy naladowac bo to byl spontan) ale nie bylyby tak zajebiste gdyby nie moje bardzo drogie rady, podnies Fke, wydluz czas, to tak i tak itd (rachunek oczywiscie mu wystawie ;-) ) :D
(czasami trzeba sie dowartosciowac, nie? :D )
A w ogole beze mnie i mojego przerwowania, narzekania i zrzedzenia byloby w UJ nudno :DDDDD
Ja, Kris i Van pojechalismy z Jaworzna, dwie osoby z Bielska i spotkanie pod wyciagiem.
Po 21 zaczelismy wychodzic, ja jak zwykle na koncu, plecy nie pozwalaly mi zapomniec, ze powinienem lezec :D
W 1/4 chcialem juz od Krisa brac klucze od auta i sie wrocic. No ale meskiego ego dalo o sobie znac "ja nie dam rady?! Chocbym mial sie sesrac to wyjde". I tak z 4 czy 5 przerwami wyszedlem, w 2,5h, czyli w czasie letnik szlakami.
No ale my na "skruntem" pod wyciagiem i bylo pierunsko stromo :D
Wszelkie meki zostaly wynagrodzone na szczycie i pieknymi widokami.

Chatka przed polowa podejscia

Chatka przed polowa podejscia, prawie jak dzien a zdjecie po 22

Nowa kolejka w okolicac polowy

Nowa kolejka w okolicac polowy

Coraz blizej...

Widoki juz boskie. Jest i ona, nasza ELEKTROWNIA! :D

Juz prawie, juz prawie...

O! Jest gdzies snieg! O ku...a! to Babia i Tatry ;-)

Slask

Ciut blizej

Hrobacza Laka a za nia chyba Elektrownia Siersza


Ekipa. Nie, nie stoje na bacznosc przez kilkanascie sekund, bylem oparty o barierke a wyszlo jak wyszlo :P



Niebo bylo piekne i gwiazdziste, prawie pelnia na dodatek

Zmiana miejscowki na wlasciwy szczyt Skrzyczne



Pradziad w Czechach 137km :D To nizej to Rownica

EJ3 i to co wystawalo ponad chmury

Tatry, tylko 100km od nas

Gora Zar

Hrobacza Laka a w tle nie wiem co, Krakow chyba nie choc nie mowie nie ;-)
Zejscie juz po nartostradzie...pozniej znow na skroty. Final taki, ze skrecone obie kostki i obite kolano...ale nie ma tego zlego coby na dobre nie wyszlo :D Zapomnialem o napierdalajacych plecach :D
W drodze powrotnej prawie kontrola policji...chyba sie vana z browarem i kanapkami przestraszyli i uciekli. Od Pszczyny jazda za najebanym kims prowadzacym Octavie...zatrzymali go dzieki nam dopiero na wyjezdzie z Tychow...
Do nastepnej inwersji!
PS
Foty robil Kris (moj aparat zostal w domu bo rozladowany a nie bylo kiedy naladowac bo to byl spontan) ale nie bylyby tak zajebiste gdyby nie moje bardzo drogie rady, podnies Fke, wydluz czas, to tak i tak itd (rachunek oczywiscie mu wystawie ;-) ) :D
(czasami trzeba sie dowartosciowac, nie? :D )
A w ogole beze mnie i mojego przerwowania, narzekania i zrzedzenia byloby w UJ nudno :DDDDD



